Koeam, karma dla psów dorosłych.

 


Już od wielu lat, wszystkie moje zwierzęta, bo mam psy i koty otrzymują jedynie karmę morką. Wybrałam taka metodę żywienia ponieważ wiem, że jest ona najlepsza dla moich psów. Na ten model karmienia decyduje się coraz więcej świadomych opiekunów. Odpowiednio zbilansowana karma, która zachowuje proporcję mięsa mięśniowego do podrobów i warzyw nie powoduje biegunek, a właśnie tak jest ona kojarzona przez niektórych. Moje psy są dowodem na to, że można jeść wyłącznie mokrą karmę i mieć idealne kupki. Mokra karma jest też zdecydowanie mniej kaloryczna i na pewno mniej przetworzona. 




KOEMA, to młoda marka w której znajdziecie karmy mokre dla zdrowych psów dorosłych i szczeniąt. Stworzona dla zabieganych, zapracowanych, ale i zakochanych w swoich psach człowieków. Dostępne w wersji 400g oraz 800g i właśnie takie otrzymaliśmy do testów. Każda z puszek, to połączenie dwóch mięs np. kaczki z wieprzowiną, albo królika z wieprzowiną, jak poniżej:

42% królik (mięso, serca, nerki, płuca, bulion z królika),

48% wieprzowina (mięso, przełyki, płuca, wątroba),
3,2% ryż,
2,5% marchew,
2,4% ziemniaki,
1,0% minerały,
0,5% seler,
0,5% żurawina



Na zdjęciu jest właśnie opisany wyżej królik, konsystencja zwarta, ale miękka, bez problemu można było ją nałożyć, a nawet rozsmarować na macie. Zadowalająca ilość galaretki z bulionu cieszyła kubki smakowe moich psów. jeśli szukacie wyjątkowo puszystej konsystencji, to polecam wersję z kaczką, zresztą sama kaczka ma wiele walorów zdrowotnych. W szczególności polecana jest dla psów trenujących, albo szczeniąt. 




Zazwyczaj kiedy decyduję się na testy karmy mokrej, przestawiam się na nią całkowicie, niestety nie zawsze jest to możliwe, bo okazuję się nie być odpowiednią dla Cukierka i Macia. Koema zdaje się być tą odpowiednią, bo po pierwsze moim psom bardzo, ale to bardzo smakuje, w szczególności Lali (tak, wiem, to karma dla psów dorosłych, ale nie miałam serca jej odmawiać i zawsze dostawała chociaż łyżeczkę na smaczek), a po drugie ich zadowolone brzuszki i zero problemów z wypróżnieniami mnie w zupełności przekonały. Dodatkowo niska zawartość węglowodanów nie spowoduje niechcianego przyrostu masy ciała, w szczególności pilnuje jej u Macia ze względu na podeszły wiek. Producent wymienia po przecinku skład danego mięsa, szkoda, że nie ma podanych zawartości w procentach, ale wszystkiego mieć nie można. 


Niezależnie od tego na który wariant smakowy się zdecydujecie, możecie być pewni, że każdy jest bezzbożowy, nie zawiera również soi i kukurydzy. Jest z czego wybierać, bo aż KOEMA, to sześć smaków! Królik, kaczka, wołowina, dziczyzna, jagnięcina oraz indyk. Na każdej z puszek jest podane sugerowane dawkowanie, pamiętajcie jednak, że to kwestia bardzo indywidualna i to na podstawie waszych obserwacji zauważycie, czy dana porcja jest odpowiednia dla psa. Zarówno Macio jak i Cukier otrzymywali po mniej więcej 480g karmy na dzień i było to ich jedyne pożywienie. Przy planowanym spacerze ze smakołykami oczywiście odpowiednio zmniejszałam ilośc karmy. Na puszce nie znalazłam informacji o zawartości, bądź nie Bisfenolu-A w puszkach, więc tutaj odsyłam was do producenta po więcej informacji. Natomiast jest zaznaczone, że Koeam to produkt polski i to się chwali. Koniecznie sprawdźcie ich ofertę, wystarczy kliknąć (o tutaj).

Recenzja powstała na potrzeby Plebiscytu TOP for DOG 2022 roku. 








Komentarze

Popularne posty